Skontaktuj się z nami .

    Dziękujemy za wiadomość

    Szukaj na stronie

    Wpisz poniżej szukaną frazę

    default
    w kategorii
    17.03.2026

    Donald Trump o Kubie: "Mogę z nią zrobić, co chcę".

    Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, wywołał międzynarodowe poruszenie swoją wypowiedzią dotyczącą Kuby. W momencie, gdy wyspa zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym i energetycznym, Trump stwierdził, że „może zrobić z nią, co chce”. Słowa te padły podczas rozmowy z dziennikarzami.

     „Myślę, że mogę zrobić z nią, co chcę. To bardzo blisko nas, mamy ogromne możliwości i zobaczymy, co się stanie” powiedział prezydent. Dodał również: „To kraj, który mógłby funkcjonować zupełnie inaczej, gdyby miał właściwe przywództwo i wsparcie”.

    Wypowiedź ta natychmiast wywołała falę komentarzy i stała się jednym z głównych tematów debaty międzynarodowej.

    Obecna sytuacja na Kubie należy do najtrudniejszych od dekad. Kraj zmaga się z rozległymi przerwami w dostawach prądu, niedoborami paliw oraz brakami podstawowych produktów. Kryzys energetyczny doprowadził do paraliżu wielu sektorów gospodarki, a rosnące niezadowolenie społeczne przeradza się w protesty. Analitycy wskazują, że trudności te są wynikiem zarówno problemów wewnętrznych, jak i czynników zewnętrznych, w tym ograniczeń gospodarczych i napięć w relacjach międzynarodowych.

    Administracja USA prowadzi wobec Kuby zdecydowaną politykę opartą na sankcjach i presji gospodarczej - w jej wyniku od 3 miesięcy na wyspę nie jest dostarczana ropa naftowa. Przykładowo wczoraj na liczącej 11 mln mieszkańców wyspie doszło do awarii sieci elektroenergetycznej, która dotknęła 10 mln obywateli.  Według przedstawicieli Białego Domu celem tych działań jest doprowadzenie do zmian politycznych oraz poprawy sytuacji mieszkańców wyspy. W tym kontekście słowa Trumpa są przez część ekspertów interpretowane jako sygnał możliwego zaostrzenia kursu wobec Hawany, a nawet rozważania bardziej bezpośrednich form wpływu na sytuację w kraju.

    Wypowiedź prezydenta spotkała się z ostrą krytyką ze strony części polityków oraz ekspertów ds. stosunków międzynarodowych. Wskazują oni, że sformułowania sugerujące możliwość „zrobienia, co się chce” wobec innego państwa podważają Kartę Narodów Zjednoczonych, zasadę suwerenności i mogą prowadzić do niebezpiecznej eskalacji napięć. W mediach społecznościowych i komentarzach politycznych pojawiają się głosy, że taka retoryka przypomina bardziej konfrontacyjne podejście do polityki zagranicznej, które może zdestabilizować region.

    Zwolennicy Trumpa bronią jego słów, twierdząc, że są one częścią przemyślanej strategii nacisku. Ich zdaniem prezydent używa mocnego języka, aby wzmocnić pozycję negocjacyjną Stanów Zjednoczonych i wywrzeć presję na władze w Hawanie. Podkreślają również, że podobne wypowiedzi często mają charakter retoryczny i są skierowane zarówno do zagranicznych partnerów, jak i krajowej opinii publicznej.

    Sytuacja wokół Kuby ma szerszy wymiar geopolityczny. Państwa Ameryki Łacińskiej z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń, obawiając się dalszej destabilizacji regionu. W tym kontekście każde stanowisko Waszyngtonu zwłaszcza tak wyraźnie sformułowane ma istotne znaczenie. Eksperci podkreślają, że nawet jeśli wypowiedź Trumpa miała charakter retoryczny, jej konsekwencje mogą być realne, tak jak miało to miejsce w przypadku Wenezueli.

    W warunkach głębokiego kryzysu na Kubie takie słowa zwiększają napięcie i niepewność co do przyszłości.

    Na razie nie pojawiły się konkretne decyzje polityczne, które bezpośrednio wynikałyby z wypowiedzi prezydenta USA. Jednak już teraz wpływa ona na debatę międzynarodową i może mieć długofalowe konsekwencje dyplomatyczne. W obliczu pogłębiającego się kryzysu na Kubie jedno zdanie wystarczyło, by ponownie skierować uwagę świata na relacje między Waszyngtonem a Hawaną i postawić pytanie, jak daleko mogą posunąć się Stany Zjednoczone w swojej polityce wobec wyspy.

     Aktualności ze świata

     Aktualności z Polski